Subskrypcja
małżeństwo, miłość, ślub, życie we dwoje, żona, mąż, my, rodzina, podróże, kulinaria

Z Nowym Rokiem…

Na większości blogów możecie poczytać o postanowieniach noworocznych. Nie, spokojnie… ja nie będę Was do takich działań zmuszać, ani nie będę o tym pisać. Dlaczego? Od pewnego czasu mam do tego inne podejście. Ile z postanowień spełniliście do tej pory? Na pewno jest grono osób, które faktycznie realizuje podjęte wyzwania, ja jednak do nich nie należę. I stąd się wzięło inne myślenie u mnie. Otóż uważam, że nie ma, co odkładać postanowień, czy też zamiarów na jutro, na za tydzień, za miesiąc, czy też od Nowego Roku. Chcecie stracić kilogramy, zmieniajcie nawyki żywieniowe od następnego posiłku, chcecie mieć lepsza kondycję – bieganie, kijki i wiele innych niedrogich aktywności też możecie zacząć od zaraz, nie chcę nikogo moralizować i mówić, co robić wiecie to doskonale sami, po prostu zacznijcie działać.

W tym noworocznym poście opowiem Wam o ostatnim tygodniu u nas. W zasadzie nie wiedziałam, do której grupy go zaliczyć, czy to ma być codzienność, czy może podróże, a może kulinaria.

Zaraz po świętach pojechaliśmy na grillowego „przed-Sylwestra” do Podolan, najlepszy kolega mojego Ślubnego ma tam piękny domek letniskowy. Bardzo podoba mi się to miejsce, ma przyjemny klimat. Na ową imprezę zaproszonych było ok. 20 osób. Przypomniały mi się imprezy z czasów studenckich, miło ponownie poczuć taką atmosferę, było rewelacyjnie. Żałuję, że nie mam takiego zdjęcia, które mogłabym Wam pokazać, jakoś o tym nie pomyślałam. Musicie uwierzyć na słowo, że jest tam bardzo klimatycznie.

Następnego dnia późnym wieczorem wróciliśmy do domu, a już o poranku w Sylwestra wyjechaliśmy do Brennej. W Brennej w pięknym domku żony mojego kuzyna spędzaliśmy sylwestrową noc. Chcąc się wykazać kulinarnie postanowiłam przygotować małe co nieco. W tym poście pokaże Wam efekt mojej kulinarnej przygody, ale napiszę też osobne posty o ich powstawaniu. Takie specjały polecam Wam na karnawałowe domówki. Na naszą imprezę każdy przygotował coś od siebie, przekąsek było bardzo wiele i sama podpatrzyłam niektóre. Tymczasem ja przygotowałam różyczki z ciasta francuskiego na dwa sposoby. Pierwsze na ostro z salami i ketchupem, drugie na słodko z jabłkiem, cukrem i cynamonem.

rozyczki_fr rozyczki_fr1

rozyczki_fr2 rozyczki_fr3

Oprócz nich zrobiłam też podhalański specjał – moskale, kto był na Podhalu pewnie się z nimi spotkał, to takie placki z gotowanych ziemniaków, najlepiej smakują z masłem.

 moskole

Paszteciki do barszczu w postaci świnek, prawda, że urocze – tym razem to dzieło mojej mamy, ale pomagałam przy ich robieniu.

 swinki

Szybka sałatka czteroskładnikowa – brokuły blanszowane, jajka na twardo, szynka i kukurydza.

 salatka

Czwarty dzień stycznia spędziliśmy w Krakowie, ale o tym w innej notce. Jak widzicie koniec starego roku i początek nowego był dla nas intensywny, ale zarazem bardzo przyjemny i towarzyski.

Na koniec chcę Wam życzyć, aby ten Rok, który nastał był dla Was rokiem pełnym pozytywnych wzruszeń, samych dobrych chwil i byście czerpali radość z każdego dnia, po prostu wszystkiego dobrego.

2 Komentarze
  1. Rzeczywiście bardzo intensywny i ciekawy koniec roku. Pomysły na przekąski karnawałowe na pewno się przydadzą:). Również Tobie życzę wszystkiego najlepszego:).

  2. Słodkie prosiaczki :) Ja nigdy nie robię postanowień i tak mi dobrze

Pozostaw odpowiedź